Wyjazd z nastolatkiem (bez względu na to, czy zbuntowanym czy jeszcze nie) powinien wiązać się ze wzmożoną czujnością rodziców. I co najważniejsze, nie są to już najprostsze w panowaniu nad nimi rodzaje niebezpieczeństw. Wszystkie zapamiętane lekcje, związane z naszymi małymi dziećmi można zapomnieć, gdy maluch przeradza się w nastolatka. Czapka (przeciwko słońcu), która się naszemu nieco starszemu dziecku nie spodoba nigdy nie będzie używana zgodnie z przeznaczeniem.

Zupełnie inne zagrożenia pojawiają się w tzw. wolnym czasie, więc i na nie trzeba być przygotowanym. Używki – w czasie “wielkich eksperymentów” jakie nastolatkowie przechodzą w wakacje ze zdwojoną intensywnością. Musimy być czujni i dobrze wyważyć nasze interwencje, bo ważne (dla udanego wyjazdu) by z jednej strony dziecko czuło się z nami bezpiecznie a z drugiej by nie czuło się otoczone nadgorliwą i nadopiekuńczą ochroną rodzicielską.

Warto porozmawiać szczerze z dzieckiem i ustalić zasady “korzystania” z wakacji z głową a ponadto doszkolić się z rozpoznawania różnych “stanów” w jakich możemy zobaczyć nasze “prawie dorosłe” dziecko

Godziny – dobrze już wcześniej ustalić, o której godzinie musicie się każdego dnia widzieć. Jeżeli umiejętnie pokierujemy negocjacjami z nastolatkiem istnieje szansa na w miarę rozsądny efekt dyskusji.

Zaufanie – ograniczone czy pełne? Ważne – dziecko, które obdarzamy zaufaniem czuje się pewniej i lepiej się bawi, jednak nie zawsze możemy w pełni ufać rozbujanej fantazji nastolatka. Czasem lepiej coś dwa razy sprawdzić (choćby w tajemnicy) i mieć czyste sumienie.

Znajomi – młodzi ludzie bardzo chętnie zawierają wakacyjne znajomości z rówieśnikami. Zanim pozwolimy dziecku na nocne imprezowanie w towarzystwie obcych nam osób dokładnie umówmy z nasza pociechą zasady (patrz wyżej). Warto też dokładnie przyjrzeć się znajomym naszego dziecka i w razie potrzeby można zacząć poważną rozmowę z naszą pociechą.